Wprawdzie miałem napisać dwa zdania na nieco inny temat, ale po obejrzeniu ostatniego LIVE'a: https://www.youtube.com/watch?v=EVDvmTcYej0 uznałem, że w pierwszej kolejności odniosę się do kwestii, które zostały w nim poruszone.
Na wstępie zaznaczę, że jakkolwiek Grzegorz Braun i KKP to jedyne opcje rozważane przeze mnie na polskiej scenie politycznej, to ponad wszelką wątpliwość podochodzę do ich działalności z pewną rezerwą (nieufnością). Jeden z bon motów Brauna traktuje o tym, że jest demokratą niewierzącym, ale praktykującym. Tłumaczy to m.in. tym, że nie uważa, iż im gorzej - tym lepiej. Oba te twierdzenia, w zestawieniu z tym jak postrzegam rzeczywistość, wydają mi się nieco bałamutne. Dlaczego?
Przede wszystkim dlatego, że demokracja to oszustwo. Oszustwo na wielu płaszczyznach. Podzielam w 100 % stare hasło Brauna, że w demokracji rządzą służby (bezpieka), mafie (banksterzy) i loże (wolnomularze). Jedyne czego możemy być pewni w tzw. demokracji liberalnej to, że w rzeczywistości nie rządzą ci, którzy formalnie tę władzę sprawują. W latach 2020-2024 nie mogłem wyjść ze zdumienia, że mainstreamowe media mają tak potężną siłę oddziaływania, iż nikt nie zadaje pytania o to, kto naprawdę rządzi USA. Poważnym komentatorom nie drgała powieka, gdy mówili o „polityce Joe Bidena”. A mowa o facecie, który nie ogarniał własnej garderoby i wielokrotnie nie do końca miał rozeznanie gdzie się znajduje. Mając na uwadze sposób w jaki był pokazywany w mainstreamie - niezależnie od tego czy był to obraz prawdziwy czy zmanipulowany - komentatorzy (i zwykli ludzie także) powinni sobie takie pytanie postawić. Oczywistą, poprawną rozumowo konkluzją takiej diagnozy sytuacji wydaje się odmowa udziału w wyborach i legitymowania tego typu przedstawień, o czym wspomniałem w moim pierwszym (i jedynym dotąd) wpisie -> https://trads.pl/sprawki/1669-ca3yScrDmaPOsJQH
Nic się od tamtego czasu nie zmieniło. Wiara w to, że poprzez głosowanie da się zmienić zakonserwowany system to (moim zdaniem) dziecinada i właśnie dlatego mnie decyzja Brauna o tym, aby wejść do polityki zastanawia, a wyjaśnienia nie przekonują. Najwyraźniej, pomimo tego, że rządzą służby, mafie i loże, doszedł do wniosku, że sens jest. Nie słyszałem z jego ust przekonującego wyjaśnienia na ten temat, a śledzę jego wypowiedzi dość skwapliwie. Twierdzenie, że nie uważa, iż im gorzej tym lepiej mnie nie przekonuje, gdyż w ogóle nie wierzę w sprawczość mas/motłochu. Siłą rzeczy budzi to zatem moją nieufność.
Pomimo całego mojego sceptycyzmu, niekonsekwentnie, zdarza mi się brać udział w wyborach. Nie dlatego, że uważam, iż ma to jakikolwiek sens. Raczej dlatego, że się naiwnie łudzę, ale także nie wykluczam, że mogę się mylić i być może jest coś czego w mojej diagnozie sytuacji nie dostrzegam. Choć, póki co, wątpię.
Ostatnimi czasy moje wątpliwości w odniesieniu do Brauna i KKP się zwiększyły.
Zacznę jednak od czegoś, co postrzegam bardzo pozytywnie. 3-4 tygodnie przed pierwszą turą ostatnich wyborów prezydenckich eksplodował spektakl z Piotrem Korczarowskim. Absolutnie nie wierzę w tego typu przypadki. Hipoteza, że „głupi Piotrek się zakochał” jest tak monstrualnie naiwna, że nawet nie zamierzam tego szerzej komentować. Ograniczę się do przypomnienia, że Korczarowski pochodzi z rodziny aktorskiej, sam jest niezłym aktorem czego dowiódł w swoich licznych pompatycznych przeegzaltowanych wystąpieniach, którymi pięknie się zalegendował wobec niektórych (jak sądzę) mniej bystrych. Nie ulega wątpliwości, że musiał mieć świadomość, iż tego typu romansem z mężatką zaszkodzi wizerunkowi kandydata, którego rzekomo popierał. Żeby było jasne - wierzę, że tego typu historia może się wydarzyć i gdyby Korczarowski sam zrezygnował albo gdyby się zdarzyła się w innym momencie (tj. nie na finale kampanii), to pominąłbym hipotezy spiskowe. Warto także zwrócić uwagę, że on nadal zgrywa prawicowca i w mediach nadal jest kojarzony z Braunem w szczególności. Tutaj na szczęście środowisko Brauna zareagowało bez zarzutu: ocięcie i niekomentowanie, cokolwiek ta aktorzyna obecnie wygaduje, przy okazji rozrywki dla motłochu spod egidy Fame MMA. Gdyby kiedyś okazało się, że Korczarowski i Marianna Schreiber robią dla służb – wcale nie byłbym zaskoczony.
Pozytywnie oceniam także wsparcie udzielone przez Brauna Panu Walusiowi, po tym jak odzyskał wolność po wieloletnim więzieniu.
Niestety, ale – pomimo tego, że hasło „szerokiego frontu gaśnicowego” do mnie przemawia - nie mam nic dobrego do powiedzenia na temat:
1) reanimowania JKM,
2) przedstawień z Richardem Henry Czarneckim,
3) zastanawiających okoliczności pozyskania posła Zawiślaka oraz
4) (moim zdaniem zdecydowanie) przesadnych afiliacji z przebierańcami: Ludwiczkiem i (kolejnym aktorem) Olszańskim.
Problem polega na tym, że najwyraźniej inaczej rozumiem ideę „szerokiego frontu gaśniowego” niż jego autor. Gdy pierwszy raz je usłyszałem, uznałem, że chodzi o to, iż Grzegorz Braun i KKP nie wykluczają współpracy („sojuszy taktycznych”) z każdym, kto byłby skłonny poprzeć ich (Brauna i KKP) postulaty. Przy całym moim krytycyzmie dla putinowskiej Rosji, rozumiałem także dlaczego Braun unika udzielania odpowiedzi na pytania w stylu: „czy Putin to ludobójca?”. Uważam, że każdy aspirujący do urzędu prezydenta nie powinien udzielać odpowiedzi na takie pytania, w odniesieniu do głów państw, z którymi graniczy jego kraj. Niezależnie od tego jakie ma zdanie.
Tymczasem ostatnimi czasy można odnieść (oby tylko) wrażenie, że w tym haśle może chodzić o coś więcej.
„Reanimowanie JKM” to hasło niedorzeczne jeżeli poważnie traktuje się statut KKP, którego preambuła zaczyna się od : „AD MAIOREM DEI GLORIAM ET BEATISSIMAE VIRGINIS MARIAE HONOREM”. Wedle mojej wiedzy działalność publiczna i osobista postawa JKM nie daje podstaw do tego, aby żywić przekonanie, iż podziela to wezwanie. Gdyby miało się okazać, że z list KKP może startować JKM, to w ogóle nie rozumiałbym dlaczego tak radykalnie postąpiono z Korczarowskim? Nie czynię tych uwag, aby świętoszkowato moralizować, ale dlatego, że jak już przyjęto taką preambułę, to warto byłoby się do niej stosować. Chociaż z drugiej strony, wziąwszy pod uwagę jak sformułowane zostały cele partii w § 2 ust. 1 Statutu KKP: „Konfederacja Korony Polskiej poprzez udział w życiu publicznym zmierza do realizacji celów, którymi są: 1) dobro Narodu, 2) suwerenność i pomyślność Państwa Polskiego, 3) bezpieczeństwo Wiary, rodziny i własności, 4) kształtowanie życia społecznego w oparciu o zasady cywilizacji łacińskiej.” – trudno pominąć konstatację, że nie jest do końca oczywiste o jaką Wiarę tu chodzi. A nawet o jaki… Naród ;), Zwracam uwagę z przymrużeniem oka, ale uważam to za istotne niedopatrzenie.
Pojawienie się w orbicie Grzegorza Brauna Richarda Henry’ego Czarneckiego również nie wydaje mi się specjalnie szczęśliwe. Nie wierzę, że współpraca z tym bezideowym indywiduum, mogłaby przynieść jakąkolwiek korzyść dla Polski. W tym kontekście Korczarowskiego również trzeba byłoby uznać za potraktowanego bardzo surowo. Przyznaję otwarcie, że szczególnie niedobrze mi się robi, gdy widzę tych jawnie antykatolickich przebierańców, a la urodzony w Londynie Richard Henry, wnuczek Bronisławy Czarneckiej de domo Foltman, który zaczynał „bogobojnie” w ZCHn.
W przypadku posła Zawiślaka, to zaiste wyjątkowy zbieg okoliczności, że udało się go „wytransferować” po to, aby stworzyć koło poselskie. Nie biorę tego za dobrą monetę, bo nie wierzę w takie przypadki. Acz nie wykluczam, że mogło go coś w serduszku ukłuć i się nawrócił. Po prostu pozostaję nieufny, gdyż nie wiem co sprawiło tę przemianę. Opinia publiczna nie dostała w tym zakresie żadnych rzeczowych wyjaśnień.
I na koniec główny temat przewodni wczorajszego LIVE'a. Rodacy Kamraci. Uważam, że trzymanie kogokolwiek „za słowa” w areszcie, w więzieniu, miesiącami, jest niedopuszczalne. Dlatego rozumiałem wsparcie udzielane im przez Brauna w tym zakresie. Nie rozumiem natomiast wszystkiego co ponadto robi Grzegorz Braun.
1.Po pierwsze dlatego, że patostrimerskie show przebierańca Olszańskiego i Ludwiczka to nie jest działalność polityczna. Pozwolę przypomnieć kilka faktów.
·Lipiec 2023 sąd zarejestrował partię Rodacy Kamraci (oficjalnie założona przez Olszańskiego, Marcina Osadowskiego i Michała Kosińskiego); zapowiadali masowy start w wyborach parlamentarnych 15 października 2023 – listy w całej Polsce, „zmiana polityczna” i tego typu pierdoły; ostatecznie nie wystartowali :). Nie udało się zarejestrować list w ŻADNYM okręgu;
·Wybory samorządowe 2024 (7 kwietnia 2024); zarejestrowali komitet wyborczy Rodacy Kamraci i wystartowali w kilku okręgach (głównie lokalnie, np. rady powiatów/gmin); nie zdobyli żadnego mandatu – wynik marginalny, praktycznie niezauważalny;
·Wybory do Parlamentu Europejskiego 2024; ponownie próbowali wystartować, ale nie zarejestrowali list ;
·Koniec 2024 - Partia Rodacy Kamraci została wykreślona (zdelegalizowana) z rejestru partii politycznych przez Sąd Okręgowy w Warszawie – głównie z powodu... braku złożenia sprawozdania finansowego za 2023.
Gdy spoglądam na całokształt powyższych informacji nie wydaje mi się, by można było mówić w ich przypadku o robieniu poważnej polityki. I całe szczęście, bo…
2.Po drugie, Osadowski i Olszański robią show, wyjątkowo niskich lotów, przepełnione treściami, których targetem są te same osoby, które oglądają ostatnie „wyczyny” Korczarowskiego i PapJeża w klatce (i nie tylko). To jest rynsztok. Na moje oko Olszański jest równie sprawny medialnie jak PR-owiec Gryguć, oboje robią show, acz ten ostatni usiłuje udawać, że robi przy tym geopolitykę. Z kolei w przypadku Olszańskiego jeżeli pojawia się polityka, to stanowi jedynie tło dla patostrimerki. Olszański i Gryguć są podobni w tym, że wyhodowali swoją niszę, którą urabiają i ciągną od niej kasę.
3.Po trzecie, to co wyjątkowo trafnie podsumował ks. Bańka. W kilku zdaniach dosadnie wyłożył dlaczego od tego typu postaci warto katolikowi trzymać się jak najdalej.
4.Po czwarte, wiele lat temu Olszańskiego/Jabłonowskiego znakomicie wyjaśnił Leszek Żebrowski -> https://www.youtube.com/watch?v=eH5cuz7Ubig (choć nie wszystkie poglądy Żebrowskiego podzielam). Istotne jest jednak to, co ujawnił o przebierańcu.
5.Wreszcie po piąte, celem Olszańskiego jest niewątpliwie szokowanie publiki. Mimo tego, że groził i znieważał wiele postaci w tracie strimów, twierdzenie, iż były to groźby karalne, które u kogokolwiek mogłyby wzbudzić realną obawę o życie i zdrowie, uważam za niepoważne. Innym przykładem, który zdaje się potwierdzać powyższe, jest choćby kazus, gdy przechwalał się, iż był w ZOMO, co ponoć nie jest zgodne z prawdą. W każdym razie to pozwala postawić tezę, że postronny obserwator nie jest w stanie stwierdzić kiedy on mówi prawdę, a kiedy gra/kłamie. To z kolei prowadzi do wniosku, że jego wiarygodność jest ZEROWA, co dyskwalifikuje szczególnie w przypadku polityka.
Wskazując na powyższe, nie byłoby dla mnie zrozumiałe, gdyby partia mająca w statucie: AD MAIOREM DEI GLORIAM…, umieściła na swoich listach wyborczych takich ludzi jak JKM czy kamraci. Co innego współpraca z innymi ugrupowaniami nad konkretnymi NIEKTÓRYMI przedsięwzięciami. Z tego względu koncept paktu senackiego, nawet gdyby potraktować go poważnie, wydaje mi się od biedy do przyjęcia w obecnych realiach.
Nie da się ukryć zatem, że w pełni popieram stanowisko Pana Dawida Mysiora zaprezentowane w trakcie LIVE’a. Z list partii powinny startować osoby podzielające te same idee. Odrzucam przy tym bajdurzenie, że bez otwarcia się na inne środowiska, nie uda się osiągnąć satysfakcjonującego wyniku. Odrzucam, acz z innych przyczyn niż Pan Dawid Mysior, który zdaje się żywić przekonanie, iż otwarcie na inne środowiska może spowodować odpływ tych najbardziej ideowych, co w ostatecznym rozrachunku wyjdzie na minus. Możliwe. Ja wychodzę z innych założeń. Chciałbym wierzyć, że katolickich :) tzn.:
1)nie wierzę, że można osiągnąć cele, które deklaruje KKP biorąc na listy wyborcze kogokolwiek byle rozpoznawalnego/znanego,
2)nie przeceniam ludzkiej sprawczości, bo – w kontekście tego o czym wspomniałem na początku – aby udało się odzyskać katolicką Polskę, bezwzględnie konieczna jest interwencja sił nadprzyrodzonych; z Olszańskim czy JKM wydaje mi się po prostu mniej prawdopodobna.
I na koniec – zdaję sobie sprawę z tego, że dziś statystyczny Polak przesiąknięty jest judeomasońską tzn. naturalistyczną, doczesną perspektywą. Dlatego bez odpowiedzi na orędzie gietrzwałdzkie (ale także fatimskie) Polacy sami sobie szkodzą i ciężko będzie w bliższej perspektywie odzyskać rzeczywistą suwerenność. Myślę, że warto robić swoje i pamiętać, że cel nie uświęca środków.
Komentarze
Na temat JKM. Przed wyborami w 2010 byłam zagorzałą "korwnistką", znałam na pamięć wszysykie tezy polityczno- społeczne Korwina i uważałam go wręcz za geniusza, który zdecydowanie wyprzedzał swój czas. Obserwowałam jak wszystkie jego kontrowersyjne wypowiedzi były wyrwwne z kontekstu aby tylko go ośmieszyć i sprawić aby uznawany był za marginalny folklor. Dokładnie jak teraz robi się z Braunem. Po moim nawróceniu nadal JKM stanowił dla mnie fundamet myśli wolnościowej natomiast brakowało mi w nim tej iskry bożej, tego Maryjnego rysu, który około 2013 r odlazałam w Braunie. Dokładnie śledziłam każdy ruch Brauna i wypowiedź. Braun podzielał moją opinię o JKM bo jak sam deklarował, był również w temacie idei spatkobiercą Korwina. Braun jak lubi powtarzać " nie wymyślał prochu" poprostu mówił Korwinem i sam określał go podobnie jak ja wyżej. Braun darzy Korwina ogromnym szacunkiem i daje temu wyraz ilekroć wspólnie występują. Na mnie robi to wielkie wrażenie. Braun ograł system tylko dlatego, że został potraktowany jak kopia Korwina - kolejny oszołom. Wszystkie akcje Brauna zignorowano ponieważ Korwin działał podobnie i dlatego system przespał krytyczny moment. Pycha rządzących i ochrona Najświętszej Panienki sprawiła, że Braun rósł w siłę pod ich nosem. Doskonale rozumiem, że Braun chce teraz uhonorować Korwina i po tylu dziesięcioleciach walki z systemem przywrócić mu należne miejsce. Jest mu to winien.
Sprawa kolejna to Szeroki Front Gaśnicowy i ewentualna przyszłość Dawida w polityce. Wiem, że jestem w tym temacie w mniejszości na tym forum ale moim zdaniem nie ma co zbyt wiele debatować nad Kamratami - oni mają inne zadanie. Braun za sprawą swojej niezwykłej intuicji wybrał Dawida na reprezentanta Katolików w sejmie i tu jest pole do działania dla nas aby wspierać go gdyby podjął się tego trudnego zadania.
Pochwalanie grzechu (morderstwo dokonane przez Walusia) jest grzechem.
@mmichalski_1993@wp.pl: kto pochwala?
Piekne
Mądre i potrzebne wnioski. W pełni się z Panem zgadzam 👍🏻