Niezależność od rzeczywistości

07.01.2026

W sferze publicznej nieraz pojawia się fraza: "niezależne dziennikarstwo". Jedni oczekują niezależnego dziennikarstwa, inni przedstawiają się jako niezależne media. W gęstwinie tych oczekiwań i autopromocji warto zadawać pytanie: niezależność od czego? Rzecz jasna, życzylibyśmy sobie niezależności od propagandy, niezależności od rządu, niezależności od zagranicznych dotacji, niezależności od intelektualnych mód i politycznej poprawności. Tymczasem w większej części otrzymujemy poprzez ekrany i gazety niezależność głębszą, wręcz metafizyczną: niezależność od rzeczywistości. Ta forma niezależności, nieco humorystycznie zdiagnozowana, ma przed sobą świetlane perspektywy. Propaganda słabo rozcieńczona i mocno rozcieńczona, lepiej przedstawiona oraz stara, toporna propaganda dla mało spostrzegawczych; propaganda nowego otwarcia, lewoskrętna i nominalnie prawoskrętna, i jeszcze propaganda nowej wiosny Kościoła - ostatecznie wszystkie dają się sprowadzić do wspólnego mianownika. Spróbuję nie zwracać uwagi czytelnika na ekstremalne przejawy, a raczej na religijny korzeń problemu i ów wspomniany wspólny mianownik.

Fakty a ideologie

Contra facta non valent argumenta - Wobec faktów argumenty muszą ustąpić. Sens tej łacińskiej sentencji wymaga bezkompromisowego przyjmowania świadectwa rzeczywistości. Nasze opinie i argumenty o tyle posiadają moc, o ile wyrastają z faktów oraz świadectwa rzeczywistości. To, co jest czysto umysłowym, duchowym konstruktem budowanym wbrew faktom – zasługuje na miano ideologii. Tego wieloznacznego słowa używamy tutaj w ścisłym znaczeniu: ideologia to całościowy obraz świata budowany wbrew faktom albo przynajmniej z ignorowaniem faktów. Mówimy na przykład o ideologii gender, która jest tworzona wbrew faktom biologicznym. Istnieją ideologie partyjne. Bez obawy błędu możemy mówić o ideologii pandemicznej. W sferze kościelnej również istnieją różnorakie ideologie, które ignorują fakty historyczne i duszpasterskie, a nawet dogmaty. Wydaje się, że współcześnie wyrażenie "ideologia soborowa" jest adekwatne.

W powyższym znaczeniu wszelkie ideologie sprzeciwiają się Tajemnicy Wcielenia Słowa Bożego, albowiem są obrazami świata wyprowadzonymi tylko z umysłu, z ducha, ze świata idei – wbrew ciału, materii i rzeczywistości. Bóg nie objawia się w świadomości jednostki, jak chce modernizm, ale w Ciele i Krwi; dlatego chrześcijańska wizja świata nie powinna być oparta na pomysłach i ideach, ale na twardym i pewnym świadectwie Pisma i Tradycji, a więc Objawienia Bożego.

Kościelny wymiar zagadnienia

Czy przyjmiemy jednak Chrystusa, który jest Prawdą, jeśli tak wielu katolików ma problem z przyjęciem zwykłych faktów o obecnej, jakże tragicznej, sytuacji Kościoła? Czy nasze serca i umysły zamieszkają w Objawieniu Bożym, jeżeli proste przedstawienie powszechnie dostępnych i sprawdzalnych wiadomości wywołuje zakłopotanie i odruch wyparcia? Możemy tu zacytować słowa Pisma: Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. (Łk 16,10)

Klasyczna definicja prawdy brzmi: Veritas est adaequatio rei et intellectus, co się tłumaczy: Prawda jest zgodnością rzeczy i umysłu. Jeśli nasz umysł nie przyjmuje świadectwa rzeczywistości i w jakiejkolwiek mierze odrzuca sprawdzone fakty, to jesteśmy na ścieżce „produkowania prawdy” przez umysł, na której wszystko może zostać przegłosowane i przyjęte. Jeśli przyjmujemy zdania wzajemnie sprzeczne, to jakiekolwiek zdanie, może zostać uznane. Jeżeli rzeczywistość kłóci się z umysłem, to znaczy, że świat materii kłoci się ze światem ducha i jesteśmy na drodze do odrzucenia Tajemnicy Wcielenia Słowa. Chrystus Pan uczy nas mężnego przyjmowania prawdy w każdym jej wymiarze. Przyczyną obecnego zamieszania w Kościele jest samozakłamanie – i to niekoniecznie we wzniosłych kwestiach dogmatycznych, ale w tym, co stanowi chleb powszedni kościelnego życia. Niezależność od rzeczywistości sprowadza na świat zwycięstwo ideologii i w najgłębszym znaczeniu będzie groteskową wolą wyemancypowania się od Tego, przez którego wszystko się stało. Widzimy zwycięstwa ideologii; jeśli jest to ideologia kościelna – tym gorzej dla świata i dla Kościoła.