Zostałem wywołany do tablicy więc jestem. Odpowiem zbiorczo. Tak, zdawałem sobie sprawę z tego, że tem mój wpis jest czymś w rodzaju prowokacji, albo raczej zostanie tak odebrany przez niektórych. Oczywistym jest, że ryt wypracowany przez niemal 1700 lat jest piękniejszy niż ten który był spisywany w kawiarni na serwetce przez pewnego księdza masona. To nie ulega wątpliwości. Problem polega na tym, że większości ludzi uczęszczających na Novus Ordo nie ma pojęcia o tym fakcie i nie ma pojęcia o istnieniu rytu Trydenckiego. Ale nadal są w kościele Katolickim. I jeśli w nim wytrwają do końca to maja szanse na zbawienie. Ja podzielam zdanie arcybiskupa Lengi, który twierdzi,że msza posoborowa jest ważna, ale nie godna, a msza trydencka jest ważna i godna. I teraz my jako Katolicy Tradycyjni musimy tych nieświadomych edukować przy pomocy miłości. Nawiązując do komentarzy szczególnie do tego co napisał Pan MariuszB68 @mariusz1, podam przykład z innej perspektywy. Proszę sobie wyobrazić, że Pańska córka czy syn (nie wiem czy ma Pan dzieci) w wieku 3…4 lat przyniesie Panu z okazji Dnia Taty jakąś lurkę z namalowanym bochomazem (tak jak to więkswzość dzieci w tym wieku maluje), na który patrząc zastanawiamy się czy to jest kwiatek czy piesek, i powie „kocham Cię tatusiu”. Czy w takiej chwili zacznie Pan krytykować namalowany obrazek? Przecież w tym nie chodzi o obrazek czyli o formę tylko o fakt i miłość. A według mnie masza jest taką laurką niezgrabnie namalowaną z serca grzesznego człowieka, która ma Bogu powiedzieć to co On dobrze wie bo widzi to w naszych sercach. My Mu tak niezgrabnie mówimy Kocham Cię Panie Boże! I przez ten pryzmat ja starałem się patrzeć pisząc swoje powyższe słowa.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Chcę tylko zauważyć że Chanuka nie jest świętem religijnym. To jest święto narodowe coś na kształt naszego Święta Niepodległości. Nie dajcie sobie wmówić że np. słuszne skądinąd potraktowanie gaśnicą świec chanukowych przez p. Grzegorza Brauna w sejmie, jest wyrazem nietolerancji religijnej. Czekam z niecierpliwością kiedy żymianie w swoim parlamencie zaczną odprawiać uroczystości odzyskania Niepodległości przez Polskę. Nastąpi to zapewne zaraz po tym jak zaczną nas, gojów uznawać za ludzi a nie za zwierzęta w ludzkiej skórze.
Może do tych ludzi trzeba zacząć mówić ich językiem: Otóż, przyroda przez miliony lat wyewoluowała do dwóch płci po to, aby móc przekazywać życie. I tego nie da się inaczej zrobić. Energetycznie, to jest najbardziej optymalna metoda przekazywania życia. Na tej podstawie większość ludzi inteligentnych twierdzi, że są tylko dwie płcie biologiczne i niema to nic wspólnego z żadnymi uprzedzeniami. To jest po prostu nauka, która między innymi stworzyła internet, satelity, telefony komórkowe. A ile płci ideologicznych wymyśli sobie jakiś człowiek z zaburzeniami tożsamości płciowej to jest zupełnie inna sprawa. Kiedyś, czyli do roku 1973 takich ludzi leczono. Dziś ich się klepie po ramieniu i przytakuje. Bagatelizowanie takich zaburzeń nie prowadzi do niczego dobrego. Tylko patrzeć kiedy tego typu ideolodzy będą mówić że 2 + 2 wcale nie musi się równać 4 bo wynik zależy od przekonań i powinien być pozbawiony tradycyjnych błędnych uprzedzeń. To są absurdy życia przepojonego lewactwem! Ja już przestałem się z tego śmiać. To zaczyna być przerażająco głupie.
Grzegorz Braun
Patrząc na to jako na całość, widzę pewną analogię. Tak jak pod koniec XIX wieku, a właściwie na początku XX wieku powstał ruch sufrażystek, które notabene walczyły o słuszną sprawę, to później zlewaczała forma tego ruchu (czyli zarażona satanizmem), zaczęła dążyć do samounicestwienia ludzkości (zmiany płci, powszechny dostęp do antykoncepcji, powszechny dostęp do aB0rc1i itp.). Głównym celem było rozbicie rodziny. Tak teraz widzę analogiczne działania na terenie i wewnątrz kościoła. Zrównywanie księży i wiernych po przez podawanie komunii na rękę („ksiądz może dotykać to i ja też”) przez co większość ludzi nawet się nie spodzieje kiedy zacznie myśleć że „właściwie to czym ja się różnie od księdza? Po co mi ksiądz. Ja sobie sam przeczytam Biblię i będę wszystko wiedział lepiej bo z pierwszej ręki”. Odbieranie szacunku księżom („nie mów mi „proszę księdza” mam na imię Stefan”). To są działania przypominające jako żywo to co na początku działo się z „tożsamością płciową”. Tu się coś przytnie tam się przysztukuje i ze Stefana mamy Stefanię. Tylko nikt z tych lewaków nie chce wiedzieć, że różnic psycho-fizyczno-biochemicznych między kobietą, a mężczyzną jest ok. 40 000. Zmiana ubioru, podanie hormonów, wycięcie i dosztukowanie pewnych części ciała to są 4 z tych 40 000 rzeczy. Czyli taki Stefan stał się Stefanią tylko w 0,01%. Ale to przecież nauka, która do lewaków zazwyczaj kompletnie nie trafia. Działania są analogiczne i mają doprowadzić do tego samego efektu: rozpadu kościoła. Kiedyś, czyli w zlewicowanej emancypacji miano rozbić rodzinę, a tu się rozbija kościół. Oto cały modernizm. Wszędzie czuć swąd szatana.
No i jaka szkoda! Zawsze marzyłem o randce rozbieranej z grubą 69 letnią murzynką. A teraz nie mam szans. Co ja biedny teraz zrobię? CZARNA ROZPACZ!
Już dość dawno temu doszedłem do logicznego wniosku że „stan człowieczeństwa” nie zależy od czasu. Dzisiaj jestem człowiekiem. Za 20 lat jak Bóg da też będę człowiekiem. A 60 lat temu (tu muszę się przyznać że mam 60+ lat) też byłem człowiekiem. Skoro stan człowieczeństwa, jeśli można to tak nazwać, nie zależy od czasu, to można przyjąć, że jajo sekundę po zapłodnieniu też jest człowiekiem. Jak ktoś ma wątpliwości to wystarczy poczekać np. 9 miesięcy i się okaże czy to jest człowiek.
W prawdzie nie jestem prawnikiem, ale to co Pani wyprodukowała jest Pani własnością i to Pani może stwierdzić czy chce Pani sprzedać to komuś czy nie. Na tym polega wolność. Ze względów etycznych związanych z sumieniem może Pani sobie nie życzyć, aby Pani stroje nosiła taka czy inna osoba, aby ktoś nieopacznie nie skojarzył Pani z ideologią, z którą Pani się nie utożsamia. Tu mi się nasuwa pytanie retoryczne: czy ktoś z nas sprzedał by kwiaty Kim Dzong Un'owi lub Putinowi? Wolał bym je chyba zniszczyć. I mam do tego prawo. Bo to moje kwiaty. Niestety cały system bezprawia w Polsce jest nastawiony na walkę z Katolicyzmem. Tego typu rady raczej nic nie zmienią. Można jeszcze spróbować powalczyć z takimi ludźmi ich własną bronią. Czyli, dowolna osoba może zakupić od Pani ubranie, ale jak uklęknie przed krzyżem, odmówi "Zdrowaś Maryjo" i pocałuje krzyż. Może Pani napisać takie wymaganie i powiesić u siebie w domu. Są to szczególne zasady zakupu, które jeśli będą spisane na kartce i powieszone w widocznym miejscu będą musiały być przestrzegane. Trzeba by było się spytać prawnika, ale wydaje mi się, że to jest do zrobienia. Myślę, że to skutecznie odstraszy takich ludzi, a sąd nie będzie się mógł do tego przyczepić. Chyba że się mylę.
Też mam takie wrażenie. Kiedyś słyszłem od pewnego księdza że nie ma sensu dyskutować o Bogu z ateistą. Bo to prowadzi przeważnie do nikąd. A można też doznać poważnego uszczerbku na własnej wierze. Zwłaszcza jak się to robi bez odpowiedniego przygotowania. Pewien mój znajomy (nawiasem mówiąc świadek Jehowy) powiedział coś z czym się muszę zgodzić. Nie ma ludzi nie wierzących. Są dwie grupy wierzących. Jedni wierzą, że Bóg istnieje, a drudzy wierzą że Bóg nie istnieje. I ani jedni ani drudzy nie umieją sobie na wzajem udowodnić swoich racji. Jest tylko jeden ciekawy aspekt tej sprawy. Ja jako człowiek wierzący nie muszę sobie udowadniać istnienia Boga. Bo wtedy moja wiara zamieniłaby się w wiedzę. To tak jak z pewnym egzorcystą, który mówił że trochę żałuje że został tym kim jest bo od czasu gdy pełni usługę egzorcyzmów stracił wiarę, ponieważ on teraz nie wirzy w Boga tylko wie, że Bóg istnieje. A biedny ateista, który nie potrafi sobie udowadnić w sposób jednoznaczny i pewny, że Boga nie ma, żyje w nieustającym dysonansie poznawczym i nie chce się przed sobą do tego przyznać.